Proporcjonalny rozsądek. Komentarz wyborczy

Wybory do Senatu już za nami, choć w niektórych kręgach podważa się ostateczny wynik, który mógł zostać celowo uproszczony, aby szybciej doprowadzić je do końca. Jednak pozostawmy tę mistyfikację na boku i zastanówmy się nad ich fatalną organizacją, bowiem potrzebowaliśmy aż dwóch tur, by wyłonić skład parlamentu.
Winna temu jest wspomniana procedura wyborcza, praktycznie nieregulowana. Wybory przeprowadzane są w oparciu o szczątkowe przepisy dekretów królewskich i domniemane metody. Wpływ na to ma wyjątkowa sytuacja, są to bowiem pierwsze wybory, aczkolwiek powinniśmy już myśleć o przyszłości i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Zastanówmy się zatem jakby przebiegały wybory, gdyby oparte zostały na powszechnie stosowanej zasadzie proporcjonalności.

Zacznijmy od przypomnienia wyników pierwszej tury (kandydaci z zerowym wynikiem zostali pominięci): *
Jenerał Sowiński         – PRP        – 3 głosy
Otton van Jutland        – BRLHiS   – 2 głosy
Eberhard von Razorin  – SG         – 2 głosy
Fryderyk Marks           – BRLHiS   – 1 głos
Jakub Jeleń                 – PRP        – 1 głos
Jeherys von Razorin    – SG          – 1 głos
Kusarigama                – SG          – 1 głos
Henrich von Razorin     – SG         – 1 głos
Mortes von Razorin      – SG         – 1 głos

Po podliczeniu głosów oddanych na partię otrzymujemy następujący wynik:
Stronnictwo Gryfów                                   – SG       – 6 głosów
Partia Rozwoju Południolandii                     – PRP      – 4 głosy
Bezpartyjny Ruch Ludu Hutników i Smoków – BRLHiS – 3 głosy

W celu wyznaczenia ilości mandatów przypadających każdej z list wyborczych posłużymy się metodą d’Hondta, która jest najczęściej stosowana:

W ramach ciekawości dodam, że zastosowanie metody Sainte-Laguë przy tych wynikach daje identyczny rezulat.

Wychodzi zatem na to, że z wyjątkiem Stronnictwa, które otrzymałoby trzy mandaty, wszystkie pozostałe partie dostałyby po dwa krzesła w senacie. Zostałyby one rozdzielone według ilości głosów oddanych na poszczególnych kandydatów, a w przypadku tego samego wyniku, zadecydowałaby kolejność na liście wyborczej.

Zatem, w ostatecznym pdsumowaniu, w skład senatu weszliby następujący kandydaci:
Z ramienia SG:
– Eberhard von Razorin
– Jeaherys von Razorin
– Kusarigama
Z ramienia PRP:
– Jenerał Sowiński
– Jakub Jeleń
Z ramienia BRLHiS:
– Otton van Jutland
– Fryderyk Marks

null

Jak widać w powyższym wywodzie, jedna zasada wyborcza wystarczyłaby do usprawnienia wyborów, obniżenia ich kosztów i znacznego przyspieszenia. Dzięki niej każda warstwa społeczna miałaby w parlamencie swoich przedstawicieli w ilości proporcjonalnej do swojej wielkości i siły. Ponadto zauważmy, że ten wynik odbiega od oficjalnej listy senatorów tylko jedną pozycją.

Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości czeka nas rewizja konstytucji pod kątem prawa wyborczego. Powinniśmy wówczas, korzystając z okazji, postulować o konstytucyjne zagwarantowanie pięcioprzymiotnikowych wyborów w zgodzie z zasadami demokratycznego państwa prawa, którym pragniemy się stać.

Ryszard Maj
* – Kurier Stolicy z 9.06.2016 r.


Podziel się wpisem

Twitter Delicious Facebook Digg Favorites More

Zostaw komentarz